Dlaczego najlepsi pracownicy często zarabiają za mało
Ciężko pracujesz, bierzesz więcej odpowiedzialności i dowozisz wyniki, a Twoja pensja praktycznie stoi w miejscu? Problem najprawdopodobniej nie leży w Twojej pracy.
Dlaczego nie dostaję podwyżki mimo dobrej pracy
Kiedyś ktoś zadał mi pytanie:
Jak to jest, że pracujesz na tak odpowiedzialnym stanowisku, gdzie trzeba być twardym, a jednocześnie tak Cię wszyscy lubią?
Odpowiedziałem pół żartem, pół serio:
Mój ojciec zawsze powtarzał: pracuj rzetelnie 8 godzin, a ktoś na pewno da Ci szansę… żebyś pracował 14.
Brzmi zabawnie, ale kiedy chwilę się nad tym zastanowisz - robi się nieco mniej śmiesznie.
W tym żarcie jest bowiem sporo prawdy o tym, jak w rzeczywistości działa rynek pracy.
Od dziecka uczono nas bardzo prostej logiki:
- bądź solidny
- rób swoje
- nie marudź
- nie wychylaj się
- dowoź
A wtedy ktoś to zauważy, doceni i nagrodzi.
Problem polega na tym, że w pracy ten mechanizm bardzo często nie działa tak, jak sobie wyobrażamy.
Oczywiście zdarza się, że ktoś przychodzi i mówi:
Robisz świetną robotę, należy Ci się więcej!
Ale przez prawie 10 lat mojej kariery zawodowej taka sytuacja przydarzyła mi się… dokładnie raz 🙃
I nie jestem w tym doświadczeniu odosobniony. Badania firmy Deloitte* pokazują, że aż 71% pracowników regularnie wykonuje zadania wykraczające poza formalny zakres swojej roli.
Innymi słowy- statystycznie ponad 7 na 10 osób robi więcej, niż firma się z nimi umówiła.
A potem te same osoby dziwią się, że to „więcej” zaczyna być traktowane jak norma.
Dlaczego dobra praca nie zawsze prowadzi do podwyżki
Najważniejsza rzecz, którą warto zrozumieć, jest bardzo prosta:
W firmach nie funkcjonuje system ocen jak w szkole.
W szkole działa jasna zasada:
- rozwiązujesz zadania → dostajesz ocenę
- robisz wszystko dobrze → dostajesz szóstkę
W pracy tak to nie wygląda. Firmy działają według innej logiki - otóż zarządzają ryzykiem i priorytetami.
Organizacja patrzy przede wszystkim na to:
- gdzie coś może się wysypać
- gdzie pojawia się problem
- gdzie trzeba zareagować
Jeżeli natomiast jesteś osobą, która:
- jest przewidywalna
- bierze na siebie więcej
- dowozi projekty
- nie stwarza problemów
- nie zadaje pytań o warunki
to z perspektywy systemu nie ma tematu.
A jeżeli nie ma tematu to nikt się nim nie zajmuje.
To prowadzi do jednego z największych mitów zawodowych:
Jak będziesz dobry, to Cię zauważą.
Niestety rzeczywistość często wygląda inaczej. Jak jesteś dobry, to wiele osób uznaje, że wszystko działa idealnie.
A jeśli wszystko działa idealnie - nikt niczego nie zmienia. Zwłaszcza pensji.
Spójrzmy na prosty przykład. Wyobraź sobie dwie osoby w zespole.
Pierwsza osoba:
- zawsze dowozi
- bierze dodatkowe zadania
- zostaje dłużej gdy trzeba
- ratuje projekty
- nie robi wokół tego szumu
Druga osoba:
- wykonuje swoją pracę poprawnie
- jasno komunikuje granice
- regularnie mówi o swoich osiągnięciach
- zadaje pytania o swoją rolę i warunki
Jak myślisz, która szybciej dostanie podwyżkę?
W wielu organizacjach odpowiedź brzmi - ta druga.
Nie dlatego, że pracuje ciężej, lecz dlatego, że staje się tematem rozmowy.
Firmy, jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało, nie płacą wyłącznie za wysiłek.
Bardzo często płacą za coś innego:
- zmniejszenie ryzyka
- utrzymanie kluczowych ludzi
- uniknięcie problemów kadrowych
Cichy profesjonalista, który zawsze dowozi, rzadko jest postrzegany jako ryzyko.
Wręcz przeciwnie. Często staje się najwygodniejszym pracownikiem w firmie:
- zawsze dostępny
- zawsze elastyczny
- zawsze ogarnięty
W wielu zespołach istnieje taka osoba.
Dajcie to jemu, ogarnie ze spokojem.
Problem polega na tym, że rzadko ktoś dodaje:
I przy okazji podnieśmy mu pensję, bo właśnie uratował trzeci projekt w tym kwartale.
W praktyce w wielu firmach wynagrodzenia rosną skokowo, a nie liniowo.
Najczęściej po takich wydarzeniach jak:
- konflikt
- odejście kluczowej osoby
- kryzys w projekcie
- trudna rozmowa o przyszłości w firmie
Natomiast spokojne, ciche dowożenie kolejnych kwartałów rzadko wywołuje reakcję systemu.
Przestań być niewidzialny
Nie piszę tego po to, żeby zachęcać do roszczeniowości albo narzekania na pracodawców. Piszę to, żeby pokazać jedną ważną rzecz:
Jeżeli nie komunikujesz swojej wartości, system uzna, że wszystko jest w porządku.
Dlatego najważniejszą zmianą nie jest agresja, stawianie ultimatum ani walka. To zmiana narracji.
Zamiast czekać na cud, warto zacząć spokojnie nazywać rzeczy po imieniu.
Na przykład tak:
Mam poczucie, że moja rola w ostatnich miesiącach wyraźnie się rozszerzyła. Chciałbym to uporządkować - również finansowo.
albo:
Zależy mi na dalszym rozwoju w tej firmie, dlatego chciałbym porozmawiać o tym, jak organizacja widzi wartość, którą dziś wnoszę.
albo jeszcze prościej:
Jeśli oczekiwania wobec mnie rosną, chciałbym, żeby rosła też jasność co do warunków.
Nie ma tu pretensji. Jest coś dużo trudniejszego do podważenia: konkret.
Podwyżka bardzo rzadko jest medalem za zasługi. Najczęściej jest po prostu decyzją biznesową.
A biznes nie reaguje na tych, którzy cicho znoszą wszystko.
Reaguje na tych, którzy zaczynają zadawać pytania.