Dlaczego w IT boimy się doceniać ludzi i jak to naprawić
Dlaczego w IT łatwiej nam znaleźć błędy w kodzie niż docenić człowieka? Dowiedz się, jak mądra kultura wdzięczności buduje genialne zespoły i dlaczego puste pochwały to ślepy zaułek.
Dlaczego w IT łatwiej nam znaleźć buga niż powód do dumy
Zróbmy szybki eksperyment myślowy. Kiedy ostatnio szczerze podziękowałeś komuś w zespole za świetnie zrobiony Code Review albo za to, że "po cichu" ogarnął zaległy dług technologiczny? A kiedy ostatnio Ty usłyszałeś proste:
Dobra robota, dzięki, że jesteś
No właśnie. Żyjemy w świecie skrajnie nastawionym na wyniki, dowożenie na wczoraj i ciągłą optymalizację tego, co nie wyszło. Skąd to się bierze? Spójrzmy prawdzie w oczy - programistów od pierwszego dnia na uczelni czy bootcampie uczy się szukania błędów. Kompilator krzyczy na czerwono, testy świecą na czerwono, a w szkole nauczyciel zakreślał błędy… też na czerwono. Nikt nie brał czerwonego długopisu, żeby napisać: Wow, to zadanie trzecie rozwiązałeś niesamowicie elegancko!
W efekcie wykształciliśmy w sobie potężny bias negatywny. Nie doceniamy innych z kilku powodów:
1. Strach przed popsuciem pracownika
Panuje archaiczne przekonanie, że jak kogoś pochwalimy, to osiądzie na laurach i przestanie się starać.
2. Ślepota na codzienność
Uważamy, że docenienie należy się tylko za spektakularne sukcesy - wdrożenie wielkiego ficzera, ugaszenie pożaru na produkcji w piątek o 17:00. Zapominamy, że to z małych, codziennych gestów i rzetelnej pracy składa się stabilność projektu.
3. Brak nawyku
W świecie wiecznego narzekania na legacy kod i złe decyzje biznesowe, zauważenie czegoś dobrego wymaga wręcz nienaturalnego wysiłku.
Od błyskotliwego deva do cienia samego siebie, czyli anatomia niedocenienia
Wyobraź sobie świetny diament. Czy jego obiektywna wartość spada, kiedy leży w ciemnej szufladzie? Nie. Ale jeśli nikt na niego nie patrzy i nikt o niego nie dba, z czasem zostanie uznany za zwykły, bezużyteczny kamyk. Dokładnie to samo robimy z ludźmi w zespołach deweloperskich.
Praca programisty wymaga ogromnej odporności psychicznej. Dzisiejszy rynek wymaga od nas nie tylko czystego kodu, ale też widoczności, komunikacji i rozwoju umiejętności miękkich. Łatwiej jednak wychodzić do ludzi z pozycji
Mam wartość i gramy do jednej bramki
niż z pozycji
Jestem beznadziejny, zaraz ktoś wykryje u mnie syndrom oszusta
A jak wygląda rzeczywistość w zespole, w którym brakuje kultury doceniania?
- Standup staje się przesłuchaniem: Ludzie boją się opowiadać o swoich sukcesach, bo wiedzą, że zaraz zostaną zapytani o to, czego nie zrobili i dlaczego ticket XYZ jeszcze nie jest w testach.
- Strategia nie wychylaj się: Skoro i tak nikt nie zauważy nadprogramowego wysiłku, a każda pomyłka zostanie wypunktowana, najbezpieczniejszą strategią staje się robienie absolutnego minimum. Ludzie przestają proponować innowacje. Pojawia się dziwne napięcie w brzuchu na samą myśl o wystawieniu PR i zmergowaniu pull requesta.
- Gasnące gwiazdy: Widziałeś to kiedyś? Genialny, ambitny, uśmiechnięty Junior wchodzi do firmy i po roku staje się wycofanym, zrezygnowanym trybikiem. Ludzie niedocenieni z czasem stają się cieniami samych siebie z przeszłości.
Często mylimy też docenienie z manipulacją. Jeśli rzucasz w locie Dobra robota! tylko po to, żeby dev wziął kolejny weekendowy dyżur - to nie jest docenienie. To pusta pochwała i czysta próba sterowania człowiekiem. Prawdziwe docenienie odnosi się do faktu, nie do interesu lidera.
Czasami warto docenić coś zupełnie nieszablonowego. Wyobraź sobie ucznia, który oddaje całkowicie czystą kartkę na egzaminie. Nauczyciel stawia mu ocenę dopuszczającą. Za co? Za uczciwość, czystość i nieudawanie, że wie coś, o czym nie ma pojęcia. W IT też potrzebujemy doceniać taką transparentność, np. gdy dev mówi wprost: Nie umiem tego zrobić, potrzebuję pomocy, zamiast palić budżet przez dwa tygodnie.
Jak mądrze doceniać w IT i nie wyjść na dziwaka
Skoro wiemy już, jak bardzo brak wdzięczności niszczy morale i produktywność, czas na wdrożenie poprawek do systemu. Kultura doceniania to nie jednorazowy event, a pełnoprawny proces. Tak możesz zacząć go jako lider lub po prostu członek zespołu:
1. Poznaj swój team, czyli skończ z uniwersalnymi “prezentami”
Nie każdy programista to ekstrawertyk, który chce być wywołany na środek podczas ogólnofirmowego calla i być nagrodzony brawami.
- Jedni lubią pochwałę na forum.
- Inni wolą krótką wiadomość na DM: Hej, ten refaktor, który zrobiłeś wczoraj, bardzo ułatwił mi dzisiejszą pracę. Dzięki!
- Jeszcze inni wolą czyny zamiast słów. Musisz wykazać się świeżością spojrzenia i autentycznym zaciekawieniem drugim człowiekiem.
2. Porzuć nierealne oczekiwania i spersonalizuj feedback
Skuter śnieżny nie pojedzie po wydmach na pustyni. Jeśli masz w zespole ambitnego Juniora, nie oczekuj od niego decyzji architektonicznych na poziomie Seniora. Doceniaj ludzi za to, co wnoszą tu i teraz. Skup się na ich mocnych stronach, zamiast bez przerwy wypominać braki.
3. Używaj konkretnych konstrukcji językowych
Puste "super", "ekstra" nic nie wnosi. Spróbuj nienachalnych, ale bardzo konkretnych komunikatów opartych na faktach i wartościach:
Doceniam to, że na code review pytasz mnie o zdanie, bo cenię sobie partnerstwo między nami. Doceniam Twoją spostrzegawczość przy testowaniu edge-case'ów, bo bardzo zależy mi na stabilności i jakości naszego systemu. Doceniam, że słuchasz moich uwag bez defensywnej postawy. Dzięki temu czuję spokój i wiem, że jako lider jestem dla Ciebie wsparciem.
4. Głodny głodnego nie nakarmi
To chyba najważniejsza zasada dla wszystkich managerów, tech leadów czy dyrektorów. Aby szczerze doceniać innych, samemu trzeba czuć się wartościowym i docenianym. Jeśli jesteś wypalonym liderem, który czuje, że nikt nie widzi jego tytanicznej pracy, bardzo trudno będzie Ci dzielić się dobrą energią z zespołem. Zadbaj najpierw o swoje poczucie bezpieczeństwa (to w końcu dół piramidy Maslowa!). Dopiero kiedy Ty będziesz "sytym" liderem, nakarmisz swój zespół motywacją do działania.
Docenianie to najprostszy, darmowy i jednocześnie najbardziej zaniedbany "skracacz” dystansu do zaangażowanego, zgranego zespołu.
Co sądzisz o takim ujęciu tematu? Spróbujesz dzisiaj kogoś dostrzec i docenić?